Burdż Chaliwa usuwa się w cień – w grę wchodzi nowy rekordzista

Burdż Chaliwa w Zjednoczonych Emiratach Arabskich to obecnie najwyższy budynek świata i dzierży ten tytuł od momentu ukończenia budowy w 2009 roku. Odebrał go kanadyjskiej CN Tower, bijąc dotychczasowy rekord o prawie 275 metrów. Ale bogaci szejkowie mają ochotę na więcej i postanowili przekroczyć magiczną barierę 1000 metrów. Jeżeli wszystko pójdzie zgodnie z planem to już w 2020 roku będziemy mogli podziwiać Jeddah Tower o wysokości 1 kilometra i 7 metrów. Pierwotnie Jeddah Tower, wcześniej nazywana Kingdom Tower, miała osiągnąć wysokość 1,6 km, by prawie dwukrotnie przebić aktualnego rekordzistę, jednak z powodu opinii geologów wieżę zdecydowano się zmniejszyć. Jak to w Zjednoczonych Emiratach Arabskich bywa kierownikiem projektu jest saudyjski książę Al-Walid bin Talal, znajdujący się na dwudziestym miejscu najbogatszych ludzi świata, natomiast głównym architektem Amerykanin Adrian Smith, w którego portfolio znajduje się również wspomniany Burdż Chaliwa. Budynek stanie w mieście o tej samej nazwie – Jeddah. Inwestycja pochłonie 1,23 mld dolarów, a na 167 piętrach znajdą się parkingi, sklepy, restauracje, biura, hotel i luksusowe apartamentowce.

Wjazd ekspresową windą na najwyżej na świecie położony taras widokowy ma zająć około 5 minut. Pozostałe 85 pięter służyć będzie do pozyskiwania energii słonecznej, wiatrowej i geotermalnej. Od samego początku założenia były takie, by Wieża Jeddah jak najwięcej czerpała z alternatywnych źródeł energii, choć nie udało się jej całkowicie uniezależnić od tradycyjnych rozwiązań. Budowę rozpoczęto w 2013 roku i planowano oddać do użytku na koniec 2018 jednak przedłużono prace o kolejne dwa lata. Pomimo, że to wieżowiec cieszy się największym zainteresowaniem to prawie 20 mld dolarów przeznaczonych zostanie na stworzenie wokół niego całej dzielnicy, gotowej pomieścić tylu mieszkańców ilu posiada chociażby Jelenia Góra czy Konin. W końcu Półwysep Arabski przyzwyczaił już nas do tworzenia całych miast od postaw w przeciągu zaledwie kilku lat. Poza infrastrukturą i nieruchomościami do zamieszkania inwestycja obejmuje m. in.

ekosystem.ekozycie.net.pl

centra handlowe, parki rozrywki, hotele i szpital. Miasto ma przede wszystkim zarabiać z turystyki, jako że region ten jest uważany za najbardziej liberalny w kraju, ale także ma stać się centrum biznesowym. W całym kraju mamy do czynienia z dość niespotykanym kontrastem szybkiego rozwoju przemysłu i stosunkowo niskiego poziomu edukacji, co sprawia, że Zjednoczone Emiraty Arabskie z radością przyjmują zagranicznych specjalistów w wielu dziedzinach. Drapacze chmur nie są uznawane za bezpieczne ekonomicznie chociażby z powodu długiego czasu budowy. Trudno z wieloletnim wyprzedzeniem przewidzieć recesję i może się zdarzyć tak, że trzeba będzie zatrzymać budowę z powodu kryzysu gospodarczego, jak było to w przypadku chociażby Burdż Chaliwa, z którym trudno uniknąć porównań. Kontrowersje wzbudza także przeznaczanie astronomicznej kwoty na luksusową architekturę podczas gdy edukacja czy transport publiczny są oceniane bardzo negatywnie. Z drugiej strony Zjednoczone Emiraty Arabskie coraz więcej zarabiają na turystyce i zagranicznych inwestorach. Co by się nie wydarzyło w tej inwestycji pewne są dwie rzeczy- chętnych do zobaczenia najwyższego budynku świata nie zabraknie, a sakiewki szejków nie łatwo jest opróżnić.